Czy blog sprzedaje?

  • Joanna Kaczmarek
  • 29 marca

Blogi są współcześnie najpopularniejszą formą wyrażania swojego zdania, opinii, dzielenia się radami czy po prostu opowiadania o sobie. Miesięcznie są odwiedzane przez kilkadziesiąt tysięcy internautów. Każdy z nich jest łakomym kąskiem dla sprzedawców. Ale czy sami twórcy mogą jakoś na blogowaniu zarobić? Czy blogi w ogóle sprzedają?

Otóż, tak – sprzedają. Nie jest to jednak taka prosta sprawa, jak by się mogło wydawać. Wszystko zależy od wielu czynników. Czy dany blog jest popularny? Ile osób dziennie go odwiedza? Czy autor budzi zaufanie odbiorcy? Nie ulega wątpliwości, że większość blogerów podejmuje próby zysku ze swojej, bądź co bądź, angażującej działalności. Lecz skutki są niemiarodajne. Ich zarobki wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie, widełki są więc ogromne. Trudno wyróżnić najlepszą metodę na zarobek poprzez blogowanie, lecz kilka z nich wydaje się bardziej skutecznych niż mrugające banery i pop-upy.

Najpopularniejszą i najbardziej opłacalnym sposobem na sprzedaż poprzez bloga są artykuły sponsorowane. Jest wiele serwisów, które w zależności od tematyki bloga zlecają napisanie artykułu. Ta forma nie tylko pozwoli nam zarobić określoną z góry (!) sumę pieniędzy, lecz także zbuduje naszą markę, co jest bardzo ważne w „branży” blogosfery. Im bardziej wiarygodni i popularni jesteśmy, tym więcej osób zobaczy nasz tekst, a to bezpośrednio przekłada się na nasz zarobek. To oczywiste: większą zapłatę otrzyma autor, którego czyta dziennie 100 tysięcy osób, od tego, który prowadzi raczej niszową stronę. Zleceń na takie artykuły można szukać osobiście lub zwrócić się do pośredników, np. takich platform, jak whitepress.pl.

Inną możliwością są programy afiliacyjne. Wystarczy umieścić kontekstowy odsyłacz do produktu w swoim tekście. Dobrze sprawdzają się w tym przypadku porównywarki cenowe, zarówno zewnętrzne (Ceneo), jak i wewnętrzne, umieszczone bezpośrednio pod wpisem (BUY.BOX). Tu płatność odbywa się w systemie PPS (ang. Pay Per Sale), tzn, że za każde dokonanie zakupu autor otrzymuje prowizję. Porównywarki są najbardziej uniwersalne, ponieważ pozostała większość tego typu programów partnerskich zależy od tematyki bloga i nie sprawdzi się w przypadku każdego.

Część blogerów na swoich stronach sprzedaje także własne produkty czy usługi, przede wszystkim są to po prostu ich książki lub stworzone przez nich specjalistyczne kursy. Autopromocja, w przeciwieństwie do poczciwej reklamy, nie kosztuje nic, a może przynieść ogromne zyski, szczególnie, jeśli dany autor jest popularny.

Ale niestety, zwykle nie jest tak kolorowo. Większa część blogów nie zarabia nic. Dane są nieco zatrważające: na 3 miliony blogów zarabia jedynie 700, z czego połowa nie jest w stanie utrzymać się z tych pieniędzy samodzielnie. Dlaczego? Przyjmijmy, że nie każdy autor zakłada, że będzie czerpał zysk ze swojego wysiłku i część z nich robi to hobbystycznie. Co z resztą? Otóż, w tym momencie musimy uświadomić sobie przykrą prawdę: blogowanie nie jest dla każdego. To praca 24 godziny na dobę, która wymaga dużego nakładu pracy i zaangażowania bez zagwarantowania właściwie niczego. Szczególnie te o tematykach, na które jest duży popyt, np. blogi modowe czy kosmetyczne, wymagają poświęcenia uwagi czytelnikom nie tylko na samym blogu, lecz także na serwisach społecznościowych typu Facebook, na Twitterze, Snapchacie, Instagramie… i wielu innych. Nie każdego stać na takie poświęcenie, ale też nie ukrywajmy: nie każdy ma dość charyzmy, by się wybić wśród innych blogerów.

Załóżmy jednak, że jesteśmy popularni, lubiani, a mimo to zarabiamy niewiele lub wcale. Jaki może być nasz błąd? Najbardziej popularny to wybranie nieodpowiedniej formy reklamy. Inaczej odbiorcy zareagują na artykuł sponsorowany, nawet jeśli ewidentnie będzie widać, że ktoś nam za niego płaci, a inaczej na wyskakujące okienka. Blogerzy często współpracują z wieloma źródłami dochodu, co też nie zawsze jest dobrze odbierane. Nie powinno się robić z bloga, który jest raczej formą contentu, słupa ogłoszeniowego. Ale nie trzeba przesadzać także w drugą stronę – korzystnie z jednego źródła dochodu jest po prostu mało lukratywne.

Mimo że, cytując pewien znany blog finansowy, blog to słaby biznes, ten sposób działalności jest wart podjęcia próby zarobku. Szczególnie już i tak prowadzimy bloga i czerpiemy z tego przyjemność – dlaczego nie mielibyśmy zatem czerpać także zysku? Choć niewielu jest w stanie się z tego utrzymać, zawsze są to dodatkowe pieniądze. Ponadto, jeśli wierzyć statystykom podanym na whitepress.pl, aż 31,7% ankietowanych zaczęło zarabiać na blogowaniu w przeciągu mniej niż roku, a tyle samo z nich – między pierwszym, a drugim rokiem. Nawet jeśli nasze zarobki początkowo nie będą duże, nie zrażajmy się. Według tych samych badań, trzy główne cechy twórców, które pomagają sprzedawać na blogu, to kolejno: zaangażowanie, systematyczność i cierpliwość. Wystarczy zatem czekać i robić to, co się lubi. Pieniądze wpłyną wtedy na konto same. No, prawie.

Źródła: whitepress.pl, rekinfinansow.pl, gadzetomania.pl, poradnikprzedsiebiorcy.pl, biznes.onet.pl
Zdjęce: stock.adobe.com

Zostaw komentarz