Statystyki, które powinien znać każdy właściciel portalu internetowego

  • Waldemar Sadowski
  • 16 maja

Nie znam chyba osoby, która podważyłaby wartość korzyści płynących z prowadzenia statystyk. Umiejętne ich wykorzystanie bezpośrednio przełoży się na liczbę odwiedzających nas internautów, nasze SEO, popularność. Na co należy zwracać uwagę? Z jakiego narzędzia korzystać?

Najbardziej chyba znanym programem, który umożliwia nam wgląd w dane statystyczne jest Google Analytics. Za jego pomocą możemy dowiedzieć się właściwie wszystkiego, co najważniejsze w statystykach. Określa, jaka jest liczba odwiedzin na naszej stronie. Przedstawia nam liczbę unikalnych użytkowników, ich zachowania na portalu czy czas spędzony na odwiedzinach. Udostępnia informacje o liczbach podstron, które otworzył dany internauta oraz o tym, jakie było zaangażowanie odwiedzających i czy wrócili. Te informacje wprost świadczą o atrakcyjności naszego portalu, o jego rozgłosie i użyteczności. To najważniejsze statystyki, z którymi powinniśmy się zapoznać, jeśli prowadzimy stronę internetową.

Nie oznacza to jednak, że tylko do nich powinniśmy się ograniczać – te informacje dostarczy nam prawie każdy tego typu produkt na rynku. Ciekawszą możliwością Google Analytics jest ujawnienie, w jaki sposób internauci trafili na nasz portal – a możliwości jest kilka: wpisanie adresu bezpośrednio w przeglądarkę; poprzez wyszukiwarkę internetową, strony odsyłające, kampanie. Świadomość tego, który kanał w naszym przypadku jest bardziej skuteczny, a który mniej, może pomóc nam w dalszych decyzjach związanych z formą promocji portalu i jej umiejscowieniu.

Dużym minusem jest to, że od października 2011 roku Google mocno ogranicza wgląd w dosłowną treść wyszukiwań wpisanych w okno przeglądarek. Wystarczy posiadać jakikolwiek produkt tej firmy i być zalogowanym, by wpisywane przez nas słowa kluczowe nie były przekazywane do żadnego podmiotu. Aktualnie liczba takich wyszukiwań to niemalże 80-100% bezpłatnych fraz. W związku z tym duża część ruchu na witrynie jest wyświetlane jako not provided, co uniemożliwia dokładną analizę wyników i poznanie intencji internautów odwiedzających portal. Blokowanie haseł wyszukiwania ma być jednym z elementów zaostrzonej polityki prywatności, którą próbuje wdrożyć koncern. Nie oznacza to jednak, że jest to zupełnie nie do przejścia. Informacje na ten temat wciąż są przekazywane użytkownikom Google AdWords. Jeszcze prostszym trikiem jest skorzystanie z tzw. refferer data, czyli danych (czyt.: wpisywanych zapytań) wyświetlanych w adresie URL wyświetlanych w przeglądarkach. Można także próbować wywnioskować coś z udostępnionych przez Google Analytics danych i zestawić na przykład takie segmenty jak ruch z tzw. słów brandowych i generycznych, a następnie dopasować ruch not provided. Warto wiedzieć, że według niektórych specjalistów są bliższe tym drugim. Innym pomysłem jest analizowanie not provided z punktu długiego ogona i fraz głównych. Wskutek tego może okazać się, że słowa odpowiadające za kilka wizyt sumują się w not provided. Jeszcze prostszym sposobem jest przejrzenie, jakie podstrony przeglądają użytkownicy – to daje pogląd na to, co mogli wpisywać w okienko wyszukiwania.

Ciekawą możliwością, jaką zapewnia nam między innymi także Google Analytics, jest możliwość zapoznania się z liczbą odwiedzających w czasie rzeczywistym, choć nie są dodatkowo filtrowane. Statystyki odświeżają się co sekundę, co zapewnia monitorowanie bieżącego ruchu na stronie dosłownie w każdej chwili. Zmiany są oznaczane kolorystycznie – czerwona lub zielona barwa słupka pokazuje wyraźnie ich wzrost lub spadek. Dane w raportach real-time są prezentowane w trzech grupach: lokalizacja geograficzna (pochodzenie odwiedzających z podziałem na kraj i miasto, a nawet ich podgląd w Google Earth), treść (na której podstronie się obecnie znajdują oraz jakie najczęściej wybierali w przeciągu ostatnich trzydziestu minut) i źródła odwiedzin. Możemy je także przeglądać z podziałem na użytkowników aktualnie aktywnych na portalu oraz liczbę odsłon na minutę i sekundę. Tego typu dane, choć interesujące, nie są jednak niezbędne, chyba że mamy dla nich konkretny cel. Dzięki nim możemy zoptymalizować układ treści o charaterze informacyjnym, szybciej zapoznać się ze zmianami w kodzie, które wprowadziliśmy lub sprawdzić skutki krótkotrwałych kampanii reklamowych. Te statystyki są również przydatne, jeśli chcemy usprawnić komunikację z odwiedzającymi nasz portal interneutami.

Właściciel portalu internetowego powinien być wszechstronny i mieć oczy dookoła głowy. Na szczęście dzięki gotowym platformom obserwowanie tego, co się dzieje na naszych stronach jest o wiele prostsze i szybsze. Nie wpadnijmy w wir wszystkich dostępnych statystyk, ale też nie ograniczajmy się jedynie do obserwowania liczby kliknięć na naszych portalach, korzystajmy z możliwości oferowanych przez specjalistyczne narzędzia. To z pewnością zapewni nam sukces.

Źródło: siteimpulse.com, wroclaw.pl, afilioteka.pl, sprawnymarketing.pl, poradnikprzedsiebiorcy.pl

Zostaw komentarz